Sok malinowy na zimę musi być, bo nigdy nie wiadomo kiedy nas przeziębieniowe licho dopadnie. Ale soków malinowych w sklepach zatrzęsienie. Mniejsze, większe, do wyboru do koloru. Tylko jak zdecydować, który sok malinowy na zimę wybrać, aby mieć pewność że to ten właściwy, wcale nie jest łatwo. Sok malinowy na  zimę to najlepiej pić cały czas w ramach tak zwanej profilaktyki. Chcąc kupić dobry sok malinowy na zimę nie obędzie się niestety od przeczytania etykiety na butelce.

Bo to, co najczęściej w sokach możemy znaleźć, to  syrop glukozowo-fruktozowy – tani i szybki sposób słodzenia napojów. Znalezienie soku bez tego syropu wymaga sporego wysiłku i przede wszystkim czasu.

Sok malinowy na zimę musi być jak najmniej przetworzony, bo tylko wtedy bogactwo witamin, flawonoidów i minerałów zawartych w malinach, będzie mógł wykorzystać nasz organizm w razie inwazji wirusów czy bakterii. Oczywiście, najlepiej zrobić sobie taki sok samemu ale jak się przegapiło sezon albo nie bardzo był czas na robienie przetworów, to nie pozostaje nic innego jak wybrać się do sklepu.

W poszukiwaniu jak najlepszego soku na zimę, trafiłam na sok bezpośrednio wyciskany z owoców z malin, bez dodatku cukru. Butelka masywna, 500 ml. Etykiety z przodu nie przytaczam, bo widać ją na zdjęciu, zresztą nauczona doświadczeniem skupiam się na tym, co z tyłu i drobnym maczkiem.

Skład: czysty sok z owoców maliny właściwej (Rubus idaeus).

Inne informacje jakie znalazłam z tyłu etykiety: Zawiera naturalnie występujące cukry. Produkt posiada specyficzny dla owoców zapach i smak. Osad tkanki owocowej jest zjawiskiem normalnym. Pasteryzowany. Nieklarowany. Przed użyciem wstrząsnąć. Chronić przed światłem. Po otwarciu przechowywać w stanie zamkniętym w lodówce nie dłużej niż 21 dni.

No i udało się! Znalazłam sok malinowy na zimę! W domu zalałam gorącą wodą, posłodziłam miodem i wypiłam gorący, silnie rozgrzewający, cudownie słodki napój. Półlitrowa butelka kosztowała 28 złotych i wg mnie, to jest jedyny słaby punkt tego produktu.