Gotowy koktajl owocowy Leon

Gotowy koktajl owocowy Leon

wpis w: Testy produktów | 0

Gotowy koktajl owocowy Leon

do szkoły, na fitness lub siłownię

Ostatnio dużo piszę o owocach. O tym jak zrobić domowy koktajl owocowy już było, o tym, jaka jest cała prawda o sokach owocowych też. Tym razem naszło mnie na gotowy koktajl owocowy Leon, a właściwie moje dziecko wymusiło na mnie zakup, zwiedzione kolorową reklamą w telewizji. Ja, wychowana w czasach, gdy powszechne było stwierdzenie, że telewizja kłamie, opierałam się dzielnie do czasu, aż dziecko nie użyło argumentu, który działa zawsze czyli : wszyscy już mają. Uległam i kupiłam. Koronnym argumentem było to, że nie ma w składzie syropu glukozowo-fruktozowego, o czym zostałam poinformowana przez przezorną 10-latkę. Bo dziś nawet dziecko powinno wiedzieć, że lepiej jak go nie ma w szybkiej przekąsce niż jak jest. Więcej o syropie glukozowo-fruktozowym piszę tutaj.

Gotowy koktajl owocowy Leon zapakowany jest w bardzo poręczna saszetkę 200-mililitrową. Można ją wrzucić do plecaka szkolnego lub torby, którą pakujemy do siłowni lub klubu fitness (obok wody mineralnej, oczywiście). Oprócz wygody, jak to zwykle ze mną bywa, istotne było to, co kryje kolorowa, poręczna saszetka. Informacja skierowana frontem do klienta mówiła, że gotowy koktajl owocowy Leon to jabłko, banan i brzoskwinia. Że zawiera 100%  owoców i że jest bez dodatku cukru.

Opis produktu Koktajl owocowy: jabłka, banany, brzoskwinie. Z soku zagęszczonego i częściowo z przecierów zagęszczonych. Pasteryzowany. Bez dodatku cukrów. Zawiera naturalnie występujące cukry.

Składniki: Sok jabłkowy (65%) z soku zagęszczonego i przecieru, przecier bananowy  (20%), przecier brzoskwiniowy (15%) z przecieru zagęszczonego, przeciwutleniacz – kwas askorbinowy.

Leon

Całkiem nieźle. Parę słów na temat ostatniego składnika, który z naturą ma tu najmniej wspólnego. Przeciwutleniacze dodaje się do żywności, aby zapobiec reakcji utleniania, czego objawem jest np. ciemnienie owoców lub zmiana barwy mięsa na brunatny. Gdy owoce lub warzywa krótko poddamy obróbce termicznej, tzw. blanszowaniu, hamujemy enzymy uczestniczące w reakcji utleniania i warzywo lub owoc zachowają swą barwę. Utleniaczy w przemyśle spożywczym jest sporo, najpopularniejsze to kwas L-askorbinowy i pochodne (E 300, E 301-304, E 315, E 316) oraz tokoferole (E306-309). Kwas askorbinowy oprócz istotnej roli przeciwutleniającej jest też regulatorem kwasowości oraz stabilizatorem. Co bardziej dociekliwi machną ręką na ten składnik – przecież kwas askorbinowy to nic innego jak witamina C. Jasne, tylko musimy pamiętać o jednym drobiazgu: kwas askorbinowy to zawsze sztuczny twór z laboratorium, To nie jest dokładnie ta sama witamina C, którą mamy np. w cytrynie. Jedząc owoce zawierające witaminę C, jednocześnie dostarczamy sobie naturalnych wspomagaczy i uzupełniaczy jej działania. Na przykład: powszechnie wiadomo, że aronia jest bogatym źródłem witaminy C. Rzadko jednak  mówi się o równie dużym bogactwie rutyny, jaka również się w niej znajduje. A to rutyna właśnie uszczelnia naczynia i należy do dobroczynnych flawonoidów, a nie czysty kwas askorbinowy utożsamiany z witaminą C! Podobnie wygląda sytuacja z cytryną – oprócz witaminy C zawiera jeszcze rutynę, resweratrol, kwercetynę czyli korzystne polifenole. A dobroczynne działanie aronii czy cytryny, czy też przygotowywanych z nich soków/syropów, przypisywane jest błędnie wyłącznie witaminie C.

Podsumowując: na tle innych, tzw. owocowych szybkich przekąsek (czy raczej przepitek- jest w ogóle takie słowo???), uważam, że gotowy koktajl owocowy Leon w poręcznej saszetce może być całkiem przyzwoitym substytutem owoców, dodawanym np.dziecku do drugiego śniadania. Zawsze to lepsze niż słodki batonik, nie?

Zostaw Komentarz